Indian Food Festival 2017

w MANGO MAMA Rynek

 

Kiedy ludzie pełni pasji i miłości do gotowania realizują swoje marzenia i otwierają (kolejną!) restaurację, musi być ona wyjątkowa. Potwierdziło to uroczyste otwarcie nowej, (drugiej) lokalizacji restauracji Mango Mama, tym razem w ścisłym centrum Wrocławia. Natural food made with love – to motyw przewodni, który zdecydowanie zachęca do bliższego zapoznania się zarówno z kartą dań jak i z atmosferą w lokalu.

Nie zawiodłyśmy się ani na jednym, ani na drugim. W poniedziałek, 9 października, wzięłyśmy udział w “Indian Food Festival”. Pozytywna energia unosiła się nad stołami wraz z aromatem indyjskich przypraw połączonych ze starannie przygotowanymi daniami, tworząc wspaniałe menu degustacyjne.

Atmosferę podkręcały ciekawe dialogi zaproszonego specjalnie na to wydarzenie Pascala Brodnickiego (który pełnił rolę konferansjera), między innymi z właścicielką lokalu – Sandrą. Opowiadali o produktach wykorzystanych w komponowaniu menu, o kuchni indyjskiej, tradycji, zwyczajach kulinarnych, które Sandra przeniosła z Indii do Polski i praktykuje je wraz z mężem Davidem nawet w domu. Tłumaczono nam proces powstawania dań indyjskich prezentowanych podczas degustacji. Było naprawdę przyjemnie.

A teraz do rzeczy, czyli stricte kulinarnej części wieczoru:

 

Na wstępie zaproponowano nam napoje – wodę lub lemoniadę. Większość z nas wybrała lemoniadę (chyba z ciekawości), jednak nie zachwyciła ona smakiem. Odniosłyśmy wrażenie, że jest to raczej woda z dodatkiem soku i imbiru. Wrażenie to szybko jednak zrekompensowały smaki podane jako przystawki: samosa (pikantne, smażone pierożki z nadzieniem warzywnym), pakora (warzywa w specjalnym cieście smażone w głębokim oleju), onion bhaji, i kotlety z soczewicy (wegetariańska wersja shami kebab). Przekąskom tym towarzyszyły sosy: tamarynowy, mango i delikatny, ale z wyraźną nutą mięty.

Przystawki były sycące, ale po podaniu dania głównego, nie sposób było nie spróbować wszystkiego. Dostępne były dwie wersje potraw – mięsna i wegetariańska. Bardzo spodobała nam się idea podawania każdego dania w osobnej miseczce – dzięki temu można dowolnie łączyć i poznawać smaki. Spróbowałyśmy takich przysmaków, jak: dal – potrawa z soczewicy, rogan josh (duszona w maśle jagnięcina), biryani (danie z ryżu jaśminowego z różnymi dodatkami – warzywnymi lub mięsnymi), aloo jeera – pikantne ziemniaki, shami kebab (mini hamburgery z kotletem z soczewicy lub cielęciny), bakłażan i ziemniaki w garam masali i chana masala (curry z cieciorką).

 

Idealnym zakończeniem tej uczty był deser – delikatny pudding ryżowy na mleku, z dodatkiem szafranu, orzechów nerkowca, pistacji i granatu.

Największym zaskoczeniem był chutney z zielonego mango (praktycznie nieosiągalnego w Polsce), marynowanego między innymi w occie i przyprawach. To było prawdziwe wyzwanie dla naszych kubków smakowych! Kilkoro z nas próbowało odkryć jego zagadkowy skład, niestety nikomu się nie udało. Każda z osób siedzących z nami przy stole jadła ten specjał pierwszy raz w życiu. Dopiero Pascal i Sandra rozwiązali dla nas zagadkę, opisując ten dodatek do podanego menu obiadowego. Bardzo miłe połączenie smaków, tworzące zupełnie nowe doznanie.

 

Wieczór zakończono w przyjemnej oprawie muzycznej “na żywo”, w której dominowały rytmy afrykańskiego reggae i R&B.

 

Do Mango Mamy wrócimy jeszcze nie raz, lubiłyśmy te smaki jeszcze na długo przed otwarciem nowej lokalizacji. Dostępność w centrum miasta (przy ul. Krupniczej, przy samym Rynku) jest dodatkowym atutem. Fantastyczny, bardzo klimatyczny wystrój lokalu, miła obsługa i letni ogródek z widokiem na stare miasto i m.in. zabytkową Bazylikę Świętej Elżbiety Węgierskiej.

 

Miło jest odwiedzać miejsce, gdzie masz pewność, że wykorzystywane produkty są dobrej jakości, a aromatyczne przyprawy sprowadzane prosto z Indii. Otwarta kuchnia pozwala podglądać zaangażowanych w pracę kucharzy, a właściciele są bardzo pozytywnymi ludźmi, chętnymi, by w każdej chwili porozmawiać na temat smaków indyjskich.

 

Zdecydowanie polecamy!

 

Domi & Szunia

Dzielimy między sobą doświadczenia kulinarne, uwielbiamy jeść, smakować, cieszyć oczy estetyką potraw i czerpać dobrą energię płynącą z miejsc, gdzie z pasją są przyrządzane. Zawodowo realizujemy się jako specjalistki ds. marketingu. Prywatnie także interesuje nas wszystko, co związane jest z naszą pracą - PR, reklama, trendy w komunikacji.